Wylewali olej do zlewu. Pod miastem urósł 100-tonowy potwór – ten błąd popełniają też Polacy

Dodano:
Hydraulik usuwający tłuszczowy zator w kanalizacji – większość takich awarii zaczyna się od oleju wylewanego do kuchennego zlewu Źródło: Free Pik
Sto ton tłuszczu, 100 metrów długości i tygodnie pracy, by go usunąć. Pod jedną z europejskich metropolii powstał zator tak ogromny, że sparaliżował kanalizację całej dzielnicy. Wszystko przez olej wylewany do zlewu. Ten sam błąd codziennie popełniają tysiące Polaków – nie zdając sobie sprawy, że każdy litr tłuszczu może wrócić do nich w postaci awarii, smrodu i bardzo wysokich rachunków.

Sto ton. Tyle ważył tłuszczowy zator odkryty pod koniec ubiegłego roku w londyńskiej kanalizacji pod dzielnicą Whitechapel. Miał około 100 metrów długości i całkowicie blokował przepływ ścieków. O sprawie pisały BBCThe Guardian. To jeden z największych tzw. fatbergów znalezionych w Londyn w ostatnich latach – i brutalny dowód na to, że olej wylany do kanalizacji nie znika, tylko wraca w wyjątkowo kosztownej formie.

Zator składał się z zestalonego tłuszczu, oleju i resztek odpadów. Operator sieci kanalizacyjnej Thames Water podkreślał w mediach, że takie blokady są bezpośrednim skutkiem wylewania tłuszczu do zlewu. To, co trafia do odpływu, nie rozpływa się „gdzieś dalej” – odkłada się w rurach, aż w końcu zatrzymuje cały system.


Jak powstaje fatberg – mechanizm, który działa zawsze tak samo

Proces jest prosty i powtarzalny. Olej po smażeniu jest płynny tylko przez chwilę. Gdy trafia do chłodniejszych rur:

  • szybko gęstnieje,
  • przykleja się do ścianek kanalizacji,
  • zaczyna „łapać” kolejne warstwy: resztki jedzenia, chusteczki, wilgotne papierki.

Z czasem tworzy się zwarta, twarda masa, której nie da się spłukać większą ilością wody. Tak rodzi się fatberg – tłuszczowy korek skutecznie blokujący przepływ ścieków.

Nowy londyński zator nie był wyjątkiem. W 2017 roku, również w Whitechapel, odkryto jeszcze większą blokadę – ważącą około 130 ton i długą na ponad 250 metrów. Mimo kampanii informacyjnych problem wraca, szczególnie zimą i w okresach świątecznych, gdy w domach zużywa się więcej tłuszczu.


Miliony wyrzucone do kanału

Usuwanie fatbergów i naprawa uszkodzonej infrastruktury kosztują brytyjskich operatorów dziesiątki milionów funtów rocznie. W praktyce oznacza to:

  • droższe utrzymanie sieci,
  • awarie i cofanie się ścieków,
  • wyższe rachunki, które ostatecznie płacą mieszkańcy.

To szczególnie istotne, bo są to koszty, którym można w dużej mierze zapobiec jednym prostym nawykiem: niewylewaniem oleju do kanalizacji.


Polska skala problemu jest mniejsza, ale zasada identyczna

W Polsce nie słyszymy o 100-tonowych potworach pod miastami, ale mechanizm jest dokładnie ten sam. Tłuszcz po smażeniu:

  • zastyga w rurach,
  • odkłada się na ściankach instalacji,
  • sprzyja powstawaniu zatorów.

W blokach oznacza to ryzyko awarii całej instalacji. W domach jednorodzinnych bywa jeszcze gorzej – tłuszcz zapycha przyłącza, szamba i przydomowe oczyszczalnie, a koszty usuwania problemu często ponosi bezpośrednio właściciel.

Olejomat przy centrum handlowym Wola Park – tu zużyty olej kuchenny można oddać bezpiecznie i legalnie, zamiast wylewać go do kanalizacji


Co zrobić z olejem zamiast wylewać go do zlewu?

Rozwiązanie jest prostsze, niż się wydaje. Zużyty olej spożywczy można:

  • oddać do PSZOK-u (Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych),
  • przekazać do specjalnych punktów zbiórki.

Coraz większą rolę odgrywają także Olejomaty – samoobsługowe urządzenia do zbiórki zużytego oleju, działające w przestrzeni miejskiej.

– Wiele osób nie łączy problemów z kanalizacją z olejem wylewanym do zlewu. Tymczasem nawet niewielkie ilości tłuszczu, powtarzane przez lata, prowadzą do poważnych awarii – podkreśla Małgorzata Rdest, inicjatorka projektu Olejomaty.

Obecnie Olejomaty działają w ponad stu lokalizacjach w Polsce. Zużyty olej trafiający do nich nie jest odpadem – staje się surowcem wykorzystywanym m.in. do produkcji biopaliw czy detergentów, wpisując się w gospodarkę o obiegu zamkniętym.

Olejomat przy centrum handlowym Wola Park – tu zużyty olej kuchenny można oddać bezpiecznie i legalnie, zamiast wylewać go do kanalizacji


Fatberg jako ostrzeżenie, nie ciekawostka

Londyński fatberg to nie sensacja z zagranicy, ale czytelny sygnał ostrzegawczy. Olej po smażeniu, który w kuchni wydaje się drobiazgiem, w skali miasta zamienia się w twardą blokadę, której usunięcie trwa tygodnie i kosztuje miliony.

To, czy olej stanie się częścią problemu, czy elementem rozwiązania, zaczyna się od jednej, bardzo prostej decyzji.
Dokładnie tam, gdzie wszystko się zaczyna – przy kuchennym zlewie.

Źródło: Dom WPROST.pl / Theguardian.com
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...